Paweł Silbert

Paweł Silbert

o mieście i o sobie

Paweł Silbert

o mieście i o sobie

Paweł Silbert

o mieście i o sobie

Paweł Silbert

o mieście i o sobie

Paweł Silbert

o mieście i o sobie

Paweł Silbert

o mieście i o sobie

Paweł Silbert

o mieście i o sobie

Paweł Silbert

o mieście i o sobie

Najważniejszą część mojej dotychczasowej aktywności zawodowej stanowi praca w samorządzie. Czuję się dumny z tego, że mieszkańcy powierzyli mi funkcję prezydenta i już kilkanaście lat wspólnie zmieniamy nasze miasto. Jaworzno pięknieje dzięki nam wszystkim.

Potęga smaku

Są takie zwycięstwa, które stają w gardle niczym rozpalony do czerwoności drut kolczasty. Po których ucieka się chyłkiem z pobojowiska. Z upuszczonym wzrokiem i zawstydzeniem. Bez twarzy. Nie chciałbym być na miejscu kolegów z Platformy Obywatelskiej w to czwartkowe południe, kiedy zaplątali się sami we własną pułapkę. Wychodzili z sali obrad Rady Miejskiej nie oglądając się za siebie, żegnani gwizdami. Zwycięzcy...

Polityka zaślepia. Jest brudna, bezwzględna. Jest dla zimnych, wyrachowanych graczy. Jestem szczęśliwy, że przez kilkanaście lat udawało się chronić nasze miasto przed złą polityką. Kiedy trzeba było powiedzieć, że Rada Miejska to nie miejsce na polityczne i religijne demonstracje. Albo na okrągło tłumacząc nierozumnym, samozwańczym działaczom politycznym, że nie jesteśmy tu po to, by uprawiać prywatę.

Miasto jako idea jest kolebką demokracji. Dlatego, że jest Wspólnotą. Jego obywatele są tak blisko rządzących, że na wyciągniecie ręki. Spotykamy się każdego dnia na ulicy. Nie dzielą nas kordony strażników i limuzyny z pancernymi szybami.

Radni, przedstawiciele obywateli nie są karną armią podnoszącą ręce w głosowaniach wedle wskazań partyjnych baronów, jak to się dzieje w parlamencie, gdzie politykom jesteśmy potrzebni raz na cztery lata. We wspólnocie trzeba mieć dużo wewnętrznej siły, żeby znieść gniew użytych jako narzędzia współobywateli.

Ludzie – tym razem wspominki

1 listopada i dzień zaduszny to czas gdy odwiedzamy groby bliskich, którzy odeszli. Cierpimy gdy umierają i pamiętamy ich dobrze – to piękna polska tradycja. Mieczysławę Gaj, Marię Pieczarę, Wiesława Zasłonkę i Stefana Szymańskiego należy wspominać nie tylko w takiej konwencji. Osobiście myślę o nich często i tylko dobrze, bo po prostu naprawdę byli dobrymi ludźmi.

Pani Mieczysława Gaj była lekarką z zawodu i powołania. Zapamiętaliśmy ją również jako koleżankę radną i nade wszystko osobę niezmiernie uczynną i oddaną swym pacjentom. Przy tym nadzwyczajną cechą jej osobowości była niechęć do jakichkolwiek konfliktów. Przypuszczam, że wielu z nas jaworznian z jej dobroci czerpało pełnymi garściami, a ona nie odmawiała, bo nie potrafiła.

Geosfera

Kamieniołom na Sadowej Górze dosłownie na naszych oczach przemienia się w piękny zakątek naszego miasta. Martwiliśmy się gdy to malownicze miejsce wypełniało się śmieciami, wyrzucanymi przez niefrasobliwych ludzi. Odkrycie w tym miejscu gigantycznych riplemarków i szczątków najstarszych dinozaurów dało mu nowe szanse. Geolodzy pasjonaci przekonali nas by Sadową Górę nie tylko chronić, ale też by dać jej nowe życie. Tak zrodził się projekt Geosfera. 

Jest szansa na to, że stanie się ona poważną atrakcją Jaworzna. Coraz wyraźniejszych kształtów nabierają ścieżki, którymi będzie można spacerować pomiędzy kolejnymi atrakcjami ośrodka. W przyszłym roku dzieci będą oczarowane figurami dinozaurów. W ogrodzie sensorycznym i wrzosowisku posadzono ponad 40 tysięcy roślin! Gotowy jest plac zabaw dla najmłodszych i miejsce do grillowania. Tymczasem ciągle jeszcze krzątają się tam wykonawcy robót, wykorzystując sprzyjająca pogodę.
Geosfera nie będzie komercyjnym ośrodkiem mającym przyciągać tłumy turystów, a raczej miejscem dla wypraw rekreacyjno – edukacyjnych. Będzie tam można nie tylko pospacerować i pozachwycać się pięknym krajobrazem, ale również skorzystać z rzetelnej wiedzy o geologicznej i przyrodniczej prehistorii.
W zamysle Geosfera będzie atrakcyjnym dodatkiem do wielu miejskich inwestycji – tym razem nastawionym na aktywne spędzanie wolnego czasu.

Ludzie

Jestem ekonomistą i czuję się samorządowcem. Politykiem w najmniejszym możliwym stopniu, tylko tyle ile potrzeba, by zabiegać o nasze miejskie sprawy. W moich bliskich i dalszych współpracownikach mam oparcie i często korzystam z ich pomysłów i inspiracji. Mieszkając i pracując w Jaworznie niemal 30 lat, poznałem tu mnóstwo ludzi. Myśląc o nich uświadamiam sobie, że do większości mam szczęście i tylko na nielicznych się zawiodłem.

Bez wsparcia znacznej grupy współpracowników byłbym nieskuteczny i wręcz bezradny. To ludzie ze stowarzyszenia JMM, członkowie niektórych formacji politycznych, radni i pracownicy urzędu, jednostek i spółek i pozostałych służb związanych z funkcjonowaniem miasta. Wszyscy oni swoją codzienną pracą zabezpieczają nasze życiowe potrzeby i na lepsze zmieniają nasze miasto. Martwi mnie, że częściej słyszą pod swym adresem pretensje niż podziękowania. Cieszy natomiast znacząca i pozytywna aktywność naszych mieszkańców – większa niż w okolicznych miastach. Świetnym przykładem jest nadzwyczaj wysoka frekwencja w głosowaniach nad wyborem projektów do realizacji w ramach budżetu obywatelskiego. To właśnie Ci otaczający mnie ludzie, oddani współpracownicy i zaangażowani mieszkańcy sprawiają, że z optymizmem patrzę w przyszłość.

TOP

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information